Rejs 28.07. - 10.08.2007 Lemmer (Holandia) - Bergen (Norwegia)
Zdjęcia z rejsu w Galerii
28 lipca po południu dotarliśmy do mariny w Lemmer. Na stanowisku 33 czekał na nas piękny Sun Magic 44 o nazwie "Chev". Jacht doskonale nadawał się do żeglugi przez Morze Północne. Genua na rolerze, fok na osobnym sztagu, też na rolerze i jeszcze baby sztag. Jacht dobalastowany, ważył 16 ton przy zanurzeniu 2,3m. Dzięki temu był bardzo bezpieczny, a nie tracił nic ze swej szybkości i zwrotności. Posiadał zbiornik wody słodkiej 1000l! No i sprawa rzadko spotykana, zęza suchutka z automatyczną pompą. Trzymaliśmy tam sucharki i ciasteczka:) . Silnik mocny w idealnym stanie. Dwie toalety w tym jedna elektryczna, prysznic, ciepła woda i lodówka, bardzo wygodna mesa. Wyruszyliśmy w niedzielę na jezioro Ijsselmeer. Pogoda idealna na wypróbowanie żagli, wiatr 3-4 B, Chev bez problemów płynął 6 węzłów. Po 6 godzinach dotarliśmy do Enkhuizen
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
Płynęliśmy głównie półwiatrem, a w ostatni dzień baksztagiem na samej genui z wiatrem 7B. Do Stavangern wpłynęliśmy po południu cumując w samym centrum miasta, tuż koło Muzeum Ropy Naftowej w samoobsługowej marinie. Nazajutrz czekała nas wycieczka na Preikestolen (obowiązkowa:)) więc choć wieczór w porcie spędziliśmy na zabawie, na drugi dzień zwarci i gotowi wyruszyliśmy w góry. Najpierw prom do Tau, potem autobusem 40 min. i start! Szybkim tempem wychodzi się dokładnie 1,5h. Dodajmy: szybkim, żeglarskim tempem :) Na szczęście trafiliśmy na idealną pogodą co w tej części Norwegii jest rzadkością. Droga na Preikestolen jest przepiękna, po drodze śliczne jeziorka i skały, ale widok na końcu zapiera dech. Na skalnej półce wiał wiatr z siłą sztormu, więc trzeba było ostrożnie podczołgać się na krawędź by spojrzeć w dół. Polecam każdemu, niezapomniay, fantastyczny widok! Wieczorem w Stavanger znowu nie próżnowaliśmy, do tego Błażej złowił rybki na kolację, więc najedzeni i napojeni smacznie zasnęliśmy. Niestety na drugi dzień nastąpiło załamanie pogody, lub jak Norwedzy mówią, powrót normalnej aury :) czyli deszcz... Całe niebo
zasnute, zero wiatru i kapie, kapie, leje, leje... I tak płynęliśmy cały dzień w strone Bergen. Pomimo deszczu trasa była bardzo ciekawa, od małych domków nad samą wodą po fabrykę aluminum. Na noc zatrzymaliśmy się w Leirvik gdzie udało nam się trafić do jedynego czynnego pubu co wykorzystaliśmy w pełni :) Drugi dzień niestety bardzo podobny, choć czasem zdażały się przebłyski słońca.
Dwa mosty i wąskie przejścia, zielone wzgórza i pod wieczór wpłynęliśmy do Bergen. Spotkaliśmy tu dwa polskie jachty, co zaowocowało wieczorną wielką imprezą gitarowo-śpiewaną z naszym udziałem w roli głównej :) Polecamy miejscowe piwo Hansa :) Nazajutrz poprawa pogody, piękne słońce, zwiedzanie Bergen, fascynujący
Fish Marker gdzie oprócz ryb i owoców morza można kupić np. mięso wieloryba, fok, skóry fok, wilków! Ceny jak wszędzie w Norwegi... ech, ale warto tam popłynąć! Wieczorem pożegnalna impreza, granie i śpiewanie.. Wcześnie rano pobudka!! Brrr! ale cóż, samolot nie zaczeka na nas :) Po południu już byliśmy w Warszawie. Podsumowując: Holandia z jej klimatem płycizn i prądów, ślicznych miasteczek, roześmianych ludzi, odważnych żeglarzy, mnóstwem jachtów dużych i małych. Potem Morze Północne z
nocnymi wachtami, slalomem wśród platform wiertniczych i statków. Norwegia - przepiękne fiordy, cudowne widoki, mnóstwo ryb i troszkę drogo jak na naszą kieszeń :) Następnym razem popłyniemy od Bergen w górę..
I oficer: Maciek, II oficer Robert, III oficer Błażej, załoga: Ania, Leszek, kapitan: Tomek Łopata
Zdjęcia z rejsu w Galerii

















